Potraktuj moje artykuły jako inspirację. Zastanów się, jak moje sugestie mogą sprawdzić się w Twoim kontekście. Rynek rękodzieła jest bardzo szeroki. Moje spostrzeżenia są uogólnione i nie muszą zadziałać w każdym przypadku.

Jak poradzić sobie z monotonią i wyzwaniami prowadzenia biznesu w pojedynkę.

Wracam do Was po dłuższej przerwie od pisania. Trochę czasu minęło, w międzyczasie pracowałam nad HandieU, dla innych startupów, prowadziłam warsztaty dla studentów, uczyłam się zupełnie nowych obszarów (o których opowiem w kolejnych artykułach), a finalnie podjęłam też pracę w jednej z firm jako Manager Marketingu. Była to dla mnie spora przerwa od mojego biznesu, od jego można by powiedzieć głównego zadania – zarabiania. Ale czy to oznacza, że go już nie ma i nie będzie? Absolutnie nie! Wręcz przeciwnie – po tej przerwie nabrałam jeszcze więcej mocy i przekonania, że to co tworzę jest wspaniałe i zrobię wszystko, żeby wyszło! A w tym artykule chcę podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami.

Powrót do grupy, do Was moich drogich rękodzielników, wprowadził mnie na tory kolejnych przemyśleń związanych z monotonią działania oraz działania w pojedynkę długofalowo w naszych biznesach. Jedną z idei, które mi przyświecały cel realizacji projektu HandieU, było właśnie stworzenie społeczności, która będzie tworzyła niejako team. Team, na który większość nie może sobie pozwolić na początku działalności, a jednak pozwala na bardziej kreatywną pracę i interakcje z ludźmi, tworzenie relacji, które działają stymulująco na naszą motywację i efekty naszej pracy.

Zakładam, że jeśli ma się wsparcie ze strony najbliższych, można na początku nie odczuwać tak tego osamotnienia, jednak z czasem, jeśli nadal nie możemy kogoś zatrudnić do współpracy, pojawiają się wątpliwości, poczucie wyizolowania, może nawet frustracje – przeróżne emocje, które mogą wynikać właśnie z pracy w pojedynkę.

Rozmawiałam z wieloma z Was i kilkukrotnie poruszany był temat właśnie jednoosoboyouj pracy. Usłyszałam od jednej z Was: „Wstaję rano, ogarniam dzieci, sprawdzam zamówienia, wrzucam posty, zabieram się do realizacji zamówień, odpisuję na maile czy komentarze, lecę znowu po dzieci, a jak usną, zabieram się dalej za szycie. W tygodniu wpadną jeszcze czasem jakieś inne formalności do załatwienia, urzędy czy księgowa. Często pracuję też w youekendy. Finalnie nie mam więcej niż na etacie, a czuję się zajechana. Do tego nie wkładam już tyle serca w moje prace, bo przy każdym produkcie mam presję czasu, żeby zrobić go po prostu jak najszybciej i móc przejść do kolejnego. Przez takie tempo, przez nieoszałamiające wyniki, powstaje stres i demotywacja.”

Jak więc radzić sobie z tą demotywującą rutyną i presją?

Póki nie mamy możliwości zatrudnienia kogoś, czy zlecenia części zadań komuś innemu, proponuję przerwę. Tak, wiem jak absurdalnie to brzmi, ale taka jest prawda, że jeśli nie wyciszymy umysłu, nie damy sobie wolnego od myślenia, od stresu, to nie pójdziemy dalej, a co ważniejsze nie dostrzeżemy wszystkich możliwości, które istnieją, a my ich nie widzimy, bo jesteśmy pogrążeni w naszym świecie i rutynie.

Jeśli chcemy dokonać zmiany na lepsze, to musimy zacząć od siebie. Najlepszym sposobem, który pierwszy przychodzi mi do głowy, jest medytacja – uspokojenie swoich myśli, skupienie ich na oddechu czy na pięknie otaczającej nas natury, odcięcie się od wszystkich „przyziemnych” spraw i problemów, pobycie samemu ze sobą i szczera rozmowa, o tym, czego tak właściwie chcę i jak mogę to osiągnąć. Dobrze, żeby medytacja stała się też częścią naszej codziennej rutyny – czasu, który poświęcamy tylko sobie.

W jednej z ciekawych publikacji przeczytałam o tym, że nasz mózg (tzn. my 😊) generujemy codziennie aż 95% tych samych myśli, co w dniu poprzednim! A wiecie czym są myśli? Generatorem naszej rzeczywistości! Jestem przekonana, że sami wiele razy spotkaliście się z tą ideą – praktycznie każda książka motywacyjna, o sukcesie, o biznesie, o szczęściu zawiera ten motyw i nie bez powodu. Nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość. Można by powiedzieć, że wpadamy często w nawyk myślenia w określony sposób, powtarzając sobie niestety najczęściej wszystkie negatywne rzeczy z naszego życia, tym samym powodując, że przyciągamy kolejne… To błędne koło nie ma końca, chyba że…

Chyba że youźmiemy chwilę na głęboki oddech, pożegnamy się ze starymi myślami, z przeszłością, zreflektujemy się nad tym, jak chcemy, żeby docelowo wyglądało nasze życie czy nasz biznes, spojrzymy na wszystkie możliwości jego realizacji i ułożymy sobie wstępny plan 😊

Napisałam „wstępny” plan nie bez powodu. Bowiem im bardziej pracujemy nad elastycznością naszych myśli, tym bardziej elastyczni się stajemy w tworzeniu, działaniu i w ogóle życiu, szybciej i łatwiej reagujemy na zmiany w naszym otoczeniu, potrafimy się do nich dostosować, a nayout dostrzec więcej okazji i możliwości, zamiast np. czarnych scenariuszy 😊

Widzenie różnych opcji i rozwiązań jest bardzo istotne. Dzięki temu ćwiczymy się także w kreatywności! Ale co wydaje mi się najważniejsze, nie reagujemy już stresem, gdy coś się wydarzy – wiemy, że mamy wiele różnych wyjść z tej sytuacji i po prostu adaptujemy się do innych okoliczności albo nawet tworzymy własne!

Weekend nie wystarczył, potrzebuję więcej przerwy, a przecież rachunki same się nie zapłacą...

No tak, znam ten ból, chociaż sama pokombinowałam trochę z rodziną i udało się przetrwać ten najtrudniejszy okres. W dodatku złapałam kilka dodatkowych prac na godziny (co też pozwoliło mi oderwać się od „standardowej” rzeczywistości) i na wszystko spokojnie wystarczyło. I tak jak napisałam powyżej – dało mi to poczucie dużo większej elastyczności, spokoju i nawet radości. Także nie bójmy się mówić najbliższym, że potrzebujemy trochę czasu ze sobą samym, żeby uporządkować sobie wszystko w głowie. I w drugą stronę, bądźmy wyrozumiali wobec innych, którzy też mogą przeżywać pewien kryzys twórczy. Zawsze jest jakieś inne rozwiązanie, którego nie braliśmy wcześniej pod uwagę!

Już wiem, czego chcę! Co dalej?

Dokładnie: „co dalej?” Jak znamy już kierunek naszych działań, teraz musimy zastanowić się nad tym wstępnym planem osiągnięcia zamierzonego celu. Ale zróbmy to dobrze, krok po kroku:

  1. Bierzemy kartkę papieru i zapisujemy dokładnie jak ma wyglądać nasz biznes, nasze życie np. za 10 lat. Starajmy się być jak najbardziej konkretni. Wyobraźmy sobie nayout konkretny dzień w naszym życiu i go opiszmy. Istotne są zarówno aspekty fizyczne danej chwili, ale też ludzie, którymi się otaczamy, czy uczucia i emocje, które nam towarzyszą. Im bardziej precyzyjni będziemy tym lepiej poczujemy, że już tam jesteśmy, a tym samym będziemy kierować nasze działania podświadomie do osiągnięcia danego stanu. Ważne też, żebyśmy pisali w czasie teraźniejszym, unikali „nie” w naszym opisie (mózg może płatać figle i nie reagować na „nie” pozostawiając nam odwrotność tego, co chcieliśmy osiągnąć), opisywali dane czynności czy zrealizowane działania, a nie co „chcemy” (wtedy nastawiamy się na ciągłe „chcenie”, a nie na ukończenie zadań).
  2. Od punktu docelowego cofajmy się co kilka lat wstecz i zastanówmy się, co robimy, żeby osiągnąć nasz cel, jakie decyzje i działania podejmujemy. Pomocne może się okazać też sporządzenie pewnego schematu procesu – mamy punkt docelowy, a potem rozpisujemy jak mapę myśli, co musi się wydarzyć przed, co musimy zrobić, żeby osiągnąć ten cel.
  3. I dochodzimy do momentu teraz – co zrobię jutro, żeby zrealizować swój cel? Jakie małe kroczki mogę podjąć już teraz? Nie muszą to być wielkie zadania – chodzi o utożsamienie ich z naszą lepszą przyszłością – teraz wszystko co robimy, będzie w jakiś sposób przybliżało nas do tego pięknego dnia 😊 I koniecznie zapisane zadania musimy zrealizować! To będzie nasz pierwszy krok w dojściu do celu, który poczujemy jak się przybliża.

Następnie codziennie lub co kilka dni czytaj tę kartkę - medytuj z intencją jej wypełnienia. Wyobrażaj sobie siebie tam za każdym razem, gdy masz jakieś wątpliwości, wpadaj w ten pozytywny nastrój i odnajduj pewność w tym, co robisz, bo wiesz gdzie zmierzasz.

A co jeśli okaże się, że nie chcę zajmować się rękodziełem?

No nic się nie stało! 😊 Najważniejsze, że doszłaś do tego, co chcesz robić i że czujesz całą sobą, że to jest kierunek dla Ciebie! Pamiętajmy, że każdy z nas jest inny i nie musimy od razu wszyscy np. tworzyć biznesów w rękodziele – można przecież traktować to jako jakiś dodatkowy zarobek i pasję. Nie każdy czuje się na siłach podołać wszystkim zadaniom prowadzenia biznesu i finalnie traci swoją pierwotną miłość do tego co robił. A to jest jeszcze gorsze niż poddanie tematu!

Ale do tego wrócimy jeszcze w kolejnych artykułach, bo i tak się nieźle rozpisałam! 😊

Mam nadzieję, że dałam Wam trochę inspiracji do przemyślenia. Jeśli już jesteście na drodze do realizacji swojego długoterminowego celu, dajcie znać w komentarzach, jakie macie wnioski i przemyślenia! Może przydadzą się kolejnym osobom, które właśnie zaczynają ten proces!

Miłego dnia i owocnej medytacji!

Aga

Ważne informacje:
Podoba Ci się to, co tu tworzę? Przekazuję tu darmowe treści i będę wdzięczna, jeśli zostawisz komentarz, będziesz obserwować moje Social Media lub dasz mi kilka kciuków w górę, żebym pisała dalej! 😊

Jeśli chcesz być na bieżąco, kiedy publikuję nowe artykuły - dołącz do newslettera. Nie spamuję, piszę tylko wtedy, gdy mam coś wartościowego do przekazania 😊

Jeśli podoba Ci się to, co tworzę, jesteś na etapie kreowania swojej marki i szukasz skondensowanej wiedzy, jak się do tego przygotować, polecam mojego eBooka - w punktach, problem po problemie, rozwiązanie po rozwiązaniu 😊

Chcesz być częścią naszej społeczności HandieU -. dołącz do nas na grupiea kiedy będziesz gotowa do sprzedaży w Europie - zaaplikuj do HandieU!

Powiązane artykuły:

Kategorie:

Nie ma jeszcze odpowiedzi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Kategorie artykułów
Produkty